Antoni Kopff Blog

Archiwum: czerwiec 2010

Biblia pauperum

     To była kiedyś nabożna księga dla ubogich -niekoniecznie majątkowo, raczej intelektualnie. Wyjaśniała tajemnice Pisma świętego głównie obrazkami. Taki biblijny komiks dla nieumiejących po prostu czytać.     Współczesną wersją tego sposobu komunikowania ludziom prawd/?/ objawionych jest telewizja -głównie publiczna.  Analfabetów niewielu, więc stosowanie obrazków ma już całkiem niebiblijne ... czytaj dalej

Święte obrazki

 Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł w "Gazecie Wyborczej"/Pranie.pl/, jakże inny od tych, których na łamach "Gazety" można się spodziewać. To rozmowa dwóch ongiś przyjaciół, dziś stojących po przeciwnych stronach barykady -zarówno politycznej, jak i osobistej. Wniosek, jaki wyciągnąłem po lekturze jest następujący -podziały , spersonifikowane w postaciach rozmówców, dotyczą sposobu... czytaj dalej

Za dużo zuviel'u

   Mam już dość tej hecy wyborczej. Od rana do nocy te same gęby w telewizorze -jeden mówi to, inny tamto, komentują te wypowiedzi  eksperci, znawcy, dziennikarze, prości obywatele złapani na ulicy - hałas od tego powstały przekracza możliwości percepcji człowieka, który ma do tych brewerii zdrowy stosunek. Po wysłuchaniu w nocy aktualnej składanki wyborczych przebojów ogarnęło mnie zniechęceni... czytaj dalej

Jest mi wstyd

    Facet spowiada się w konfesjonale: Ojcze wielebny, zgrzeszyłem - i tu wymienia katalog swych niecnych postępków. Ksiądz zabiera się  do zadania pokuty, ale oczekujący na rozgrzeszenie dodaje: i jeszcze jedno przewinienie - ojcze, ja jestem z Rzeszowa! Na to ksiądz: synu, to nie grzech, to wstyd!     Tę dykteryjkę opowiadał mi  nieżyjący już od kilku lat Tadek Nalepa. Bawiła mnie, jak wszyst... czytaj dalej

Polska dwóch prędkości

 Piszę te słowa w ciszy, zafundowanej nam przez reguły kampanii wyborczej. Ach, ta błogosławiona cisza! Z mediów nie dobiegają jadowite słowa, przekupki parlamentarne nie popisują się swymi oracjami, których jedynym celem jest zagadanie uczestników dyskusji, a dziennikarze prowadzący nie muszą udawać politycznych didżejów. Odczuwamy chwilowo dotkliwy brak tego elementu codziennego życia , a kon... czytaj dalej

Odezwa

  Drodzy przyjaciele z PiS-u!Wiem, jak bardzo cenny jest dla Was Jarosław Kaczyński, Wasz szef i ideowy przywódca. Polska, która jest teraz dla niego najważniejsza , wzywa Go do złożenia najwyższej ofiary - poświęceniu dla jej dobra własnych ambicji, rezygnacji z planów przebudowy społeczeństwa, a nawet porzucenia Was - zrzeszonych w partii, której program zapowiadał uszczęśliwienie calego naro... czytaj dalej

Orlątko?

  Z zainteresowaniem śledzę poczynania Grzegorza Napieralskiego, którego kandydatura na urząd prezydenta była dziełem nieszczęśliwego przypadku. Gdy w katastrofie zginął desygnowany wcześniej przez SLD Jerzy Szmajdziński / spoczywaj Jurku , w spokoju/ partia  nie miała wyjścia i przy szyderczych uśmiechach niektórych kompanów z ul.Rozbrat wysłała swego przewodniczącego na pewną zgubę. A tu, mas... czytaj dalej

Panom już dziękujemy

      Po raz pierwszy zetknąłem się z tą instytucją u zarania jej działalności. Byłem wówczas związany z pierwszą niezależną/chwilowo/ telewizją "Top Canal"- jaką w niesłychanie prymitywnych warunkach uruchomił w Warszawie Jacek Żelezik. Skorzystał z istniejącej prawnej luki i rozpoczął nadawanie. Było pioniersko, nieciekawie sprzętowo, ale wszystko pokrywał zapał i  poczucie wolności - wyzwole... czytaj dalej

Bankructwo polityki miłości

  Pan premier Tusk, który po objęciu rządów ogłosił tzw. politykę miłości, srogo się na niej przejechał. Ależ to był głupi pomysł, by pozostawić na stanowiskach resztki po Kaczyńskim - szefa CBA, Kamińskiego -psychopatycznego osobnika, którego jedynym celem stało się podłożenie nogi premierowi, wiceministra Waszczykowskiego, udającego dyplomatę nielojalnego ćwierćinteligenta, będącego pisowską ... czytaj dalej

Pęknięty wał

      Pan prezes Kaczyński nie wytrzymał i pękł. Stało się to w Jaśle, zalanym przez krótkotrwały wylew tamtejszych rzek, zbiegających się pod miastem, dobrze mi znanym, bo parę pięknych młodzieńczych lat spędziłem w tamtych stronach. Przybył tam , jak to mówią -po herbacie -wody już opadły, mieszkańcy rzucili się do sprzątania, a pan prezes obwieścił do kamer, że zna winnych tego kataklizmu - ... czytaj dalej