Antoni Kopff Blog

Znowu wiosna...

   Otworzyłem szeroko okno, bo przyszła upragniona, opiewana przez poetów i przeklinana przez służby oczyszczania miasta -wiosna. Powinienem się cieszyć - tegoroczna zima dała mi się we znaki. Namachałem się łopatą odśnieżając chodnik przed domem, na którym natychmiast parkowały samochody  chytrych nierobów z sąsiedztwa -teraz też będą, ale przynajmniej nikt mnie nie będzie  zmuszał groźbą mandatów do takich czynności. Ptaszki już ćwierkają, kwiatki puszczają pączki, pies łasi się prosząc o dłuższe spacery, a ja siedzę smutny. Dlaczego? Bo w kraju źle się dzieje? Nic podobnego! Bo politycy kłamią? Zdążyłem się przyzwyczaić. Bo w telewizji burdel? A co mnie to obchodzi! No więc czemu?
  Bo spojrzałem na swój dowód osobisty. Cholera, która to już wiosna! Nadzieja, której wiosna jest symbolem tyle razy mnie zawiodła, że nie umiem z jej powodu wykrzesać więcej entuzjazmu, co z kolei prowadzi mnie do wniosku, że jestem już strasznie stary, a to nie jest stan zasługujący na euforię.
   Starość bowiem rzadko bywa wesoła, najczęściej jest upierdliwa i to nie tylko z powodu złej kondycji fizycznej, ale głównie dlatego, że niesie z sobą problemy psychiczne dla dotkniętego długowiecznością starucha.  Rachunek sumienia, w którym straty przewyższają zyski, połączony z niemożliwą do spełnienia chęcią naprawy tego, co się w życiu spieprzyło -to powód wiosennej depresji. Już wiem, że nie doczekam zmiany na obiecywane lepsze -co najwyżej usłyszę kolejne obietnice. Zdaję sobie sprawę, że nie czekają mnie już sukcesy zawodowe -pozostaje zdziwienie, że  z doświadczeń starszego pokolenia nie chcą korzystać niedouczeni młodzi, z wielkim hałasem obwieszczający ponowne odkrycia Ameryki. Mam pewność, że i w dziedzinie uczuć wszystko mam za sobą, bo nie każdemu pisany jest casus Łapickiego. Więc jak zagospodarować nudę tych dni, może ostatnich?
  Usiadłem i robię to, co wielu innych:  piszę, piszę, piszę, co mi ślina na język przyniesie. Czasem dobrze jest obsmarować bliźnich swoich i nieswoich, udzielać rad, kwitowanych przez czytelników wzruszeniem ramion, zająć się opisywaniem polityki -brudnej rzeki, której meandry wyschną pojutrze, dowcipkować, ironizować, wyśmiewać - słowem -nadawać komunikat, że ku zdumieniu wrogów jeszcze żyję.
   Mój blog, realizujący to założenie dziś obchodzi rocznicę -to już trzysta dni mija od decyzji jego prowadzenia i pierwszego wpisu.  Ci, którzy go czytają, to całkiem spora grupa. W dodatku- nie same zgorzkniałe staruchy! To sukces?  Powiedzmy.
   Ale tak naprawdę może powinienem się zastanowić i przemyśleć sens tej "twórczości". A może -sens życia? E, co tam będę filozofował -lepiej iść na spacer. Bo -przyszła wiosna! Primum vivere, deinde philosophari!