Antoni Kopff Blog

Czarny Alibaba

         Poprzedni wpis /"Zaczarowany ogród"/spowodował inwazję robactwa, którego pochodzenie łatwo zgadnąć po treści komentarzy. Cóż -jaki pan, taki kram, panie prezesie Kaczyński. Gratuluję elektoratu. Niezrażony tym bezrozumnym atakiem kontynuuję serię wspomnień z czasów, kiedy o "opozycyjnych działaczach" Kaczyńskich nawet milicja nie wiedziała, wbrew temu, co się teraz o nich kłamie. Ludziom utrudzonym życiem w PRL-u  odrobinę radości przynosiły piosenki - oddech w szarości codziennej egzystencji. Więc ja o tym. 

                                                    * * *

    W 1987 roku byłem kolejny raz odpowiedzialny za artystyczny kształt festiwalu opolskiego. Tradycyjnie jeden z koncertów był poświęcony twórczości jednego artysty - postanowiono przypomnieć postać Bogusława Klimczuka, zmarłego 13 lat wcześniej kompozytora, pianisty a przede wszystkim wspaniałego dyrygenta radiowej orkiestry, którą doprowadził do perfekcji. Los zetknął mnie z nim wielokrotnie -obserwacja jego sposobu pracy z muzykami i wykonawcami była czystą przyjemnością. Toteż z wielką ochotą zabrałem się do organizacji tego memorialnego koncertu, a także do aranżacji kilku utworów pana Bogusława -ongiś wielkich przebojów. Ich odkurzenie i nadanie im  nowego brzmienia wymagało nieco większych umiejętności niż te, które obserwujemy dziś w programach typu "Szansa na sukces", czy "X Factor", gdzie wymagane jest możliwie wierne skopiowanie oryginału. Więc kiedy zabrałem się za opracowanie przeboju Heleny Majdaniec "Czarny Alibaba" -pomyślałem , że piosenkę powinien śpiewać mężczyzna, a w aranżację należy wpleść motywy orientalne. Wykonawca mógł być tylko jeden -Andrzej Zaucha, wokalista wszechstronnie utalentowany z niebywałym poczuciem humoru. Próby wypadły wspaniale, a całość dopełnił strój artysty. Moja żona wynalazła w szafie arabskie nakrycie głowy, które przywiozła ze swych peregrynacji po Bliskim Wschodzie i tak odziany Andrzej wyszedł na opolską scenę. Pamiętacie, co się działo? Stary przebój ożył , a nawet przeżył tragicznie zmarłego przed dwudziestu laty artystę. Koncert poświęcony jego pamięci we wrześniu -w Sali Kongresowej.

 

  PS. W roku 2002 odwiedził mnie/ byłem wówczas szefem satelitarnej Telewizji Centrum/ burmistrz miasta Kozienice, p.Tomasz Śmietanka, pełniący tę funkcję do dziś przez kolejną kadencję. Przywiózł ze sobą taśmę z zarejestrowanym koncertem -pierwszym konkursem piosenki im.Bogusława Klimczuka, który w Kozienicach się urodził. Program skierowałem do emisji i z rozrzewnieniem słuchałem przebojów Klimczuka -"Rudy rydz", "Cóż wiemy o miłości", "Jabłuszko pełne snów" i oczywiście -"Czarnego Alibabę". Przypominanie piosenek Bogusława Klimczuka w Kozienicach trwa do dziś -w tym roku już po raz dziewiąty.

                                                  * * *

   Poza tym ważnymi wydarzeniami będziemy jeszcze w tym roku mieć wybory. Ale głupstwami nie będę Was zanudzał.